Jak zrobić trwałą ondulację włosów? Rodzaje, etapy zabiegu i pielęgnacja loków
Trwała ondulacja – co tak naprawdę dzieje się z włosem?
Kiedy ktoś siada u mnie na fotelu i mówi: „Chcę trwałą, ale taką naturalną”, w głowie od razu uruchamia mi się małe laboratorium. Bo trwała ondulacja to nie tylko „zrobienie loczków”, tylko poważna ingerencja w chemię włosa.
Włos zbudowany jest głównie z keratyny. W tej keratynie są mostki dwusiarczkowe – takie „spinki”, które trzymają kształt włosa. Trwała polega na kontrolowanym rozpięciu tych spinek i zapięciu ich na nowo, gdy włosy są już nawinięte na wałki. Do tego służą m.in. kwas tioglikolowy, tioglikolan amonu czy siarczan(IV) amonu – brzmi strasznie, ale to standard w preparatach fryzjerskich.
Tu ważna rzecz, o której mało kto mówi, a potem jest rozczarowanie: preparat działa tylko na tę część włosa, która już jest na głowie. Odrost, który dopiero wyrośnie po zabiegu, będzie prosty. Po kilku miesiącach efekt „pół na pół” – kręcone długości, prosta nasada – nie oznacza, że trwała „się zepsuła”. Po prostu rosną nowe, nietknięte włosy.
Do tego dochodzi jeszcze jedna zmienna, o której rzadko myślą klienci: twardość wody w salonie. W bardzo twardej wodzie skręt potrafi wyjść nieco inaczej niż na tej samej mieszance w innym mieście – delikatnie słabszy albo trudniejszy do domknięcia. Zdarzało mi się robić tę samą klientkę po przeprowadzce do innego miasta i różnica była widoczna gołym okiem.
Nowoczesne trwałe to nie są już „jedne buteleczki na wszystkich”. Profesjonalne marki pozwalają mieszać różne poziomy tioglikolanu, dodawać komponenty ochronne, wersje do włosów rozjaśnianych, siwych czy bardzo cienkich. Dlatego dwóch koleżanek nie powinno dziwić, że mają „trwałą”, a każda przeszła zupełnie inny proces i użyto innych płynów.
Do tego dochodzi aspekt czysto estetyczny. Trwała jest trochę jak powrót do lat 90., ale w nowocześniejszym wydaniu – od miękkich fal po sprężyste loki. Efekt jest długotrwały i… nieodwracalny na tej długości włosa. Jedynym sposobem na „pozbycie się” trwałej jest odrost i obcięcie skręconych partii.
Dlatego zanim ktoś po raz pierwszy „wejdzie w trwałą”, spędzam sporo czasu na rozmowie i diagnostyce. To nie jest zabieg z kategorii „jak się nie spodoba, to najwyżej zmyjemy”.
Rodzaje trwałej – kwaśna, zasadowa, ziołowa i dwufazowa
Najczęstsze pytanie? „Która trwała będzie dla mnie najlepsza?”. Odpowiedź nigdy nie brzmi: „ta i ta”. Zawsze zaczyna się od: „Pokaż włosy”.
Trwała zasadowa – mocny, sprężysty skręt i duża objętość
Klasyczna trwała zasadowa (alkaliczna) to opcja dla włosów zdrowych, raczej grubszych, często ciężkich i „opornych”. Daje mocny, sprężysty skręt i solidne podbicie u nasady. Jeśli ktoś marzy o lokach, które „trzymają się” nawet rok, właśnie tutaj jesteśmy najbliżej – zwykle efekt utrzymuje się 10–12 miesięcy.
Cena za tę trwałość jest prosta: silniejsza ingerencja w strukturę włosa i większe ryzyko przesuszenia. Na włosach mocno rozjaśnianych albo już zniszczonych taki preparat potrafi dokończyć dzieła zniszczenia. Widziałam końcówki, które po źle dobranej zasadowej trwałej kruszyły się dosłownie w palcach.
Trwała kwaśna – miękkie, „francuskie” fale
Kwaśna trwała to zupełnie inna estetyka i inne odczucie na włosach. Skręt jest miększy, bardziej „francuska fala” niż sprężynka, z mniejszym efektem podbicia nasady, ale za to z bardziej naturalnym wyglądem. Efekt utrzymuje się krócej – najczęściej 3–6 miesięcy – za to ryzyko przesuszenia i przeciążenia włosa jest mniejsze.
To właśnie po kwaśnej trwałej klientki często mówią: „Wyglądam, jakbym się tak urodziła, a nie jak po trwałej”.
Trwała „ziołowa” – delikatna… ale chemia ta sama
Dużo osób zakłada, że ziołowa trwała to coś w rodzaju „naturalnej, bez chemii”. Tu niestety mit zderza się z rzeczywistością. Składniki odpowiedzialne za zmianę struktury włosa są te same, co w klasycznych płynach – zmieniają się dodatki pielęgnujące i marketingowa otoczka.
Ziołowa trwała rzeczywiście jest zwykle najdelikatniejsza w działaniu, skręt utrzymuje się ok. 2–3 miesięcy, loki wyglądają miękko, często bardziej „faliście” niż mocno skrętnie. Ale na włosach w kiepskiej kondycji może wyrządzić takie same szkody jak klasyczna, jeśli zostanie źle dobrana.
Trwała dwufazowa – rozwiązanie dla „problematycznych” włosów
Bywają włosy, które przy jednym typie płynu wychodzą za słabo, przy drugim – za mocno. Albo takie, gdzie przy nasadzie włosy są zdrowe, a końce mocno rozjaśniane. Wtedy sprawdza się trwała dwufazowa – łączy elementy trwałej zasadowej i kwaśnej.
Dzięki dwóm etapom można „dostrajać” siłę działania do konkretnych partii włosów. Efekt jest zwykle trwalszy niż po kwaśnej, ale bez agresywności typowej zasadowej.
A co z włosami siwymi i bardzo sztywnymi?
Tu pojawia się trik techniczny, o którym rzadko przeczytasz w opisach dla klientek: pre-softener, czyli pre-rozmiękczenie. Na bardzo sztywnych, siwych włosach przed nawinięciem wałków nakłada się specjalny preparat zmiękczający, żeby płyn do trwałej miał szansę równomiernie zadziałać.
Miałam kiedyś panią, której poprzednia trwała na siwych włosach „wyszła” tylko na części głowy – tam, gdzie włosy były mniej oporne. Dopiero przy kolejnej wizycie zrobionej z pre-softenerem skręt był równy i trwały.
Poniżej masz podsumowanie rodzajów trwałej w formie tabeli:
| Rodzaj trwałej | Czas utrzymania efektu | Przeznaczenie włosów | Intensywność działania |
|---|---|---|---|
| Trwała zasadowa | 10–12 miesięcy | Włosy zdrowe, grube | Silna, głęboka ingerencja |
| Trwała kwaśna | 3–6 miesięcy | Włosy delikatne, cienkie | Łagodna, bezpieczna |
| Trwała ziołowa | 2–3 miesiące | Włosy bardzo zniszczone, wrażliwa skóra głowy | Najłagodniejsza, „naturalna” z marketingu, ale chemicznie podobna |
| Trwała dwufazowa | Pomiędzy zasadową a kwaśną | Włosy mieszane lub średnio zniszczone | Średnia, precyzyjnie dopasowana |
Na jakich włosach robić trwałą, a kiedy lepiej odpuścić?
Najważniejszy moment całej trwałej dzieje się jeszcze zanim fryzjer otworzy butelkę z płynem – podczas diagnostyki.
Największe katastrofy, które widzę po „nieudanych trwałych”, to zwykle nie wina samej chemii, tylko błędnej oceny włosa i złego doboru płynu. Szczególnie na włosach cienkich, bardzo zniszczonych albo mocno rozjaśnianych.
Zdrowe, niefarbowane albo mało obciążone włosy to idealne „pole do popisu” dla trwałej zasadowej. Są na tyle odporne, że znoszą silniejszy preparat, skręt wychodzi równy i naprawdę długotrwały.
Przy włosach delikatnych, cienkich, farbowanych albo już trochę zmęczonych wcześniejszymi zabiegami znacznie bezpieczniejsza jest trwała kwaśna albo bardziej delikatne mieszanki. Wtedy celem jest kompromis: ładny skręt przy jak najmniejszym ryzyku przesuszenia.
Osobna historia to włosy mocno rozjaśniane, przetrawione wieloma koloryzacjami, łamliwe na końcach. Na takich włosach każda trwała – nawet „ziołowa” – może okazać się tym jednym krokiem za daleko. Bardzo często zamiast robić trwałą, umawiam taką osobę na plan odbudowy włosa i uczciwie mówię: „Zróbmy wszystko, żebyś nie wyszła ode mnie z włosami do ramion, bo końce się pokruszą”.
Do tego dochodzi jeszcze kwestia wcześniejszych zabiegów wygładzających – keratynowe prostowanie, botoks na włosy, bardzo mocne olejowanie. Te wszystkie rzeczy tworzą powłokę na włosie i utrudniają równomierne działanie płynu do trwałej. Efekt? Placki prostych i kręconych pasm. Na forach jest mnóstwo zdjęć takich „łat”, które powstały właśnie z tego powodu.
⚠ UWAGA: Najgroźniejsze dla włosów bywa nie pierwsze, tylko kolejne trwałe robione na te same, stare końcówki. Skręt może jeszcze jakoś wyglądać, ale łamliwość skacze drastycznie. Jeśli ktoś robi trwałą co roku na włosach nieobcinanych od kilku lat, końcówki mają za sobą kilka pełnych cykli chemii.
Trwała to nie tylko opcja dla długich włosów. Na krótkich cięciach potrafi świetnie podnieść fryzurę, dodać objętości i lekkości. Robię ją też często na włosach naturalnie kręconych, ale niesymetrycznie – zabieg pomaga ujednolicić skręt, zdyscyplinować niesforne partie.
Osobna kategoria to ciąża i karmienie. Sytuacje są różne, organizm reaguje różnie. Części klientek w tym czasie po prostu odmawiam wykonania trwałej i proponuję bezpieczniejsze rozwiązania; inne po konsultacji z lekarzem podejmują świadomą decyzję.
Jak wygląda trwała w salonie – krok po kroku (od kuchni)
Z perspektywy fotela klientki trwała to głównie wałki, folia i trochę czekania. Z perspektywy fryzjera – kilka momentów, gdzie naprawdę nie ma miejsca na improwizację.
Zabieg zwykle zajmuje około 1,5–2 godzin i przebiega w kilku etapach:
-
Diagnoza i mycie włosów
Zaczynam od dokładnej rozmowy i oceny włosa: grubość, porowatość, historia zabiegów, uwrażliwione końce. Często robię też mały test na jednym paśmie. Potem delikatne mycie – bez ciężkich olejów i silikonów – żeby włosy były czyste, ale nie „oblepione”. -
Przygotowanie włosa
Na siwych, bardzo sztywnych pasmach wchodzi wspomniane pre-rozmiękczenie. To etap, który w praktyce decyduje, czy skręt „złapie” równomiernie. -
Nawijanie na wałki
Wielkość i rodzaj wałków to tak naprawdę „projekt” przyszłej fryzury. Małe dają drobne, zbite loczki, większe – miękkie fale. Samo, jak dokładnie są ułożone sekcje, wpływa potem na objętość i kierunek skrętu.Pamiętam klientkę, która przyszła z inspiracją z Instagrama: luźne, francuskie fale. Na zdjęciu – duże wałki, miękki skręt. Ona była przekonana, że „trwała to trwała” i zawsze wychodzą sprężynki. Dopiero przy wałkach zrozumiała, skąd się bierze konkretny efekt.
-
Aplikacja płynu ondulacyjnego
Gdy wszystkie wałki są na miejscu, nakładam płyn do trwałej. To on rozrywa mostki dwusiarczkowe w keratynie i „rozluźnia” włos. Czas działania oscyluje zwykle między 20 a 40 minut – najczęściej ok. 20–30 minut, ale to zawsze decyzja na podstawie konkretnego włosa, nie metki na butelce. -
Kontrola skrętu i spłukanie
W trakcie sprawdzam pojedyncze pasemka. Kiedy włos osiągnie odpowiedni stopień „plastyczności”, płyn jest dokładnie spłukiwany. -
Utrwalacz
Na wilgotne, nadal nawinięte włosy nakładam utrwalacz, zwykle preparat o działaniu utleniającym. Jego zadaniem jest „zapięcie” nowej formy włosa i domknięcie procesu chemicznego. Zazwyczaj 10 minut wystarcza, żeby skręt się ustabilizował. -
Spłukanie, zdjęcie wałków i stylizacja
Po zdjęciu wałków włosy są delikatnie odsączane, czasem dosuszane dyfuzorem. Stylizacja po trwałej ma podkreślić nową teksturę, a nie ją „przemodelować”.
Tu dochodzi jeszcze jedna rzecz, o której często mówię klientkom przy lustrze: skręt może się wzmocnić po kilku pierwszych myciach. Bezpośrednio po zabiegu włosy bywają lekko „sprasowane”, obciążone resztkami preparatów i utrwalacza. Po kilku delikatnych myciach, kiedy wszystko się do końca wypłucze, loki robią się bardziej sprężyste i miękkie.
⚡ PRO TIP: W różnych salonach ten sam preparat może dać nieco inny efekt – właśnie przez twardość wody używanej do mycia i spłukiwania. Jeśli zmieniasz miasto i chcesz odtworzyć swoją ulubioną trwałą, pokaż wcześniejsze zdjęcia i powiedz, jak zachowywały się włosy u poprzedniego fryzjera.
Trwała w domu – technicznie możliwa, praktycznie ryzykowna
Na rynku są zestawy do trwałej „do użytku domowego” i pytanie „czy mogę zrobić trwałą sama?” pojawia się regularnie. Odpowiedź jest prosta: można, tylko pytanie brzmi: ile ryzyka jesteś gotowa wziąć na siebie.
Schemat domowej trwałej na ulotce wygląda banalnie:
zwilżyć włosy → nawinąć na wałki → nałożyć płyn → odczekać → spłukać → utrwalacz → gotowe. W praktyce najtrudniejsze elementy to dokładna diagnostyka włosa, dobór odpowiedniego płynu z tioglikolanem oraz kontrola czasu działania na każdej partii.
Kilka razy do roku trafiają do mnie osoby po „domowym eksperymencie”. Wygląda to zwykle podobnie: bardzo przesuszone końcówki, nierówny skręt, czasem dosłownie proste pasma obok mocno kręconych. A poprawka trwałej na już zniszczonych włosach jest znacznie trudniejsza niż zrobienie jej od zera na zdrowych.
Najczęstsze błędy przy domowej trwałej
- wybór zbyt mocnego preparatu do włosów cienkich, rozjaśnianych lub zniszczonych
- zbyt długi czas działania płynu „na wszelki wypadek”, żeby mocniej złapało
- trwała na włosach po keratynowym prostowaniu, botoksie albo ciężkim olejowaniu – efekt placków prostych i kręconych pasm
- niedokładne, nierówne nawinięcie włosów na wałki, co od razu przekłada się na jakość skrętu
- próba powtarzania trwałej na tych samych końcach po krótkim czasie
- brak wiedzy, jaki utrwalacz użyć i jak długo go trzymać
Do tego dochodzi jeszcze aspekt finansowy. Wałki, przyzwoity płyn, utrwalacz – kiedy zliczyć wszystko, różnica w cenie względem salonu nie jest aż tak spektakularna, jak obiecuje opis w sklepie internetowym. A fryzjer „w pakiecie” dorzuca doświadczenie i pracę z twoim konkretnym włosem.
Miałam kiedyś klientkę, która przyszła z wydrukowaną ulotką zestawu do trwałej i zdjęciem z sieci. Zrezygnowała z domowego planu dopiero wtedy, gdy zwinęłam jej na próbę kilka suchych pasm na wałki i pokazałam, ile detali trzeba dopilnować, żeby efekt wyglądał jak na zdjęciu, a nie jak po przejściach.
Pielęgnacja po trwałej – co naprawdę ma znaczenie
To, jak będą wyglądały włosy tydzień, dwa i trzy miesiące po trwałej, w ogromnej mierze zależy już od ciebie. Chemia swoje zrobiła, teraz wchodzi w grę pielęgnacja.
Bezpośrednio po zabiegu kluczowa zasada brzmi: nie myj włosów przez pierwsze 24–48 godzin. Ten czas pozwala strukturze włosa „domknąć się” w nowym kształcie. Im szybciej po trwałej wjedzie mocne mycie, tym większe ryzyko, że skręt się poluzuje.
Kiedy już przychodzi pierwsze mycie, najlepiej sprawdzają się łagodne szampony: do włosów kręconych, po zabiegach chemicznych albo po prostu delikatne, nawilżające. Agresywne oczyszczanie „do skrzypienia” na dłuższą metę wysusza i tak już uwrażliwiony włos.
Po każdym myciu dobrze działa odżywka z humektantami – czyli składnikami wiążącymi wodę we włosie. To mogą być produkty dedykowane włosom kręconym, które poza nawilżeniem pomagają też podkreślić skręt i ograniczyć puszenie.
Rozczesywanie po trwałej wymaga cierpliwości. Zamiast szarpać szczotką mokre, skręcone pasma, lepiej używać szerokiego grzebienia albo po prostu palców, zawsze od końcówek w górę. Włos po trwałej łamie się chętniej niż przed zabiegiem – widać to szczególnie przy gwałtownym rozczesywaniu.
Jeśli chodzi o stylizację, prostownica staje się niestety średnim pomysłem. Systematyczne prostowanie włosów po trwałej osłabia efekt zabiegu i dodatkowo przesusza włókno. Zamiast tego przyjemnie sprawdzają się lekkie pianki, kremy do loków czy żele, które pomagają „ustawić” skręt bez betonowego efektu.
Miałam klientkę, która przyszła z pretensjami, że „trwała się nie trzyma”. Wyszło w rozmowie, że trzy dni po zabiegu zrobiła sobie mocne prostowanie prostownicą „żeby zobaczyć, jak będą wyglądały proste”. No cóż – już nie wyglądały.
Jak długo trzyma się trwała i co wpływa na efekt?
Na trwałość efektu wpływają trzy rzeczy: rodzaj trwałej, kondycja włosa i pielęgnacja po zabiegu.
- Trwała zasadowa – zwykle 10–12 miesięcy wyraźnego skrętu na zdrowych, mocnych włosach.
- Trwała kwaśna – około 3–6 miesięcy, efekt stopniowo mięknie i przechodzi z loków w fale.
- Trwała ziołowa – często 2–3 miesiące lekkiego, naturalnego skrętu.
- Trwała dwufazowa – coś pomiędzy kwaśną a zasadową, w zależności od użytej kombinacji.
Do tego dochodzi naturalny odrost. Włos rośnie prosty, więc z czasem pojawia się prostsza nasada i bardziej skręcone długości. Przy włosach szybko rosnących kontrast między „nowym” a „po trwałej” potrafi być widoczny już po kilku miesiącach.
Wspominałam już, że skręt często wzmacnia się po kilku pierwszych myciach, kiedy resztki preparatu i utrwalacza całkowicie się wypłuczą. To normalne, że w dniu zabiegu włosy mogą wyglądać trochę jak „zbite” – efekt dopiero się układa.
Sam zabieg czasowo jest dość przewidywalny: z reguły 1,5–2 godziny w zależności od długości, gęstości i skomplikowania pracy.
Jeśli chodzi o koszt, rozstrzał jest spory – zależy od miasta, renomy salonu, długości i gęstości włosów, a także rodzaju użytych preparatów. Trwała zawsze jest jednak inwestycją na kilka miesięcy, więc sensownie jest dodać do ceny samego zabiegu również koszt świadomej pielęgnacji po.
Efektu nie da się „odkręcić” w jedno popołudnie. W razie niezadowolenia można go ewentualnie złagodzić strzyżeniem, inną stylizacją, ale struktura włosa na danej długości pozostaje zmieniona do momentu, aż ją odetniesz.
Najczęstsze pytania – odpowiedzi w skrócie
Czy trwałą ondulację można zrobić samodzielnie w domu?
Technicznie tak – są zestawy, instrukcje, filmy w sieci. Realnie to zabieg o sporym ryzyku: bez doświadczenia w ocenie włosa i doborze płynu łatwo przesuszyć pasma, uzyskać nierówny skręt albo zniszczyć końcówki. Z mojego punktu widzenia bezpieczniej jest oddać głowę w ręce kogoś, kto robi to codziennie.
Na jakich włosach można zrobić trwałą?
Najlepiej reagują włosy zdrowe lub tylko lekko osłabione, bez nadmiaru wcześniejszych, agresywnych zabiegów. Przy włosach bardzo cienkich, mocno zniszczonych, wielokrotnie rozjaśnianych – rozsądniej wstrzymać się z trwałą i najpierw poprawić kondycję włosa. Trwałą da się wykonać na krótkich włosach, a także na naturalnie kręconych – wtedy ma ona za zadanie bardziej zdyscyplinować i ujednolicić skręt niż go „stworzyć od zera”.
Jak długo po trwałej nie myć włosów?
Bezpieczne okno to 24–48 godzin. Dla części osób wystarczy doba, ale ogólna zasada brzmi: im bliżej 48 godzin, tym spokojniej włosy utrwalą nową formę.
Czy po trwałej można farbować włosy?
Można, tylko sensownie jest dać włosom chwilę na dojście do siebie po jednym zabiegu chemicznym, zanim dorzuci się drugi. Czas przerwy zależy od kondycji włosa i rodzaju farby, ale agresywne rozjaśnianie zaraz po trwałej to prosta droga do przesuszenia i łamliwości.
Czy trwała zawsze niszczy włosy?
Każda trwała zmienia strukturę włosa – to nie jest zabieg „bez śladu”. Stopień zniszczenia zależy jednak przede wszystkim od diagnostyki, doboru płynu, czasu działania i późniejszej pielęgnacji. Dobrze wykonana trwała na zdrowych włosach, z rozsądną pielęgnacją po, nie musi oznaczać tragedii. Źle dobrana na włosy już przeciążone – bardzo często kończy się łamliwością i matowością.
Czy w ciąży i podczas karmienia można robić trwałą?
To temat do rozmowy z lekarzem prowadzącym i fryzjerem. Część kobiet rezygnuje wtedy z zabiegów chemicznych z ostrożności, u innych hormony tak zmieniają włosy, że efekt trwałej jest nieprzewidywalny. Zdarzało mi się odradzić zabieg właśnie z tego powodu.
Dobrze zrobiona trwała to połączenie chemii, doświadczenia i rozsądku – zarówno po stronie fryzjera, jak i osoby, która się na nią decyduje. Jeśli znasz ograniczenia swoich włosów, masz świadomość ryzyka i jesteś gotowa na długofalowy efekt (wraz z prostym odrostem), trwała może naprawdę ułatwić życie i codzienną stylizację.