24 sierpnia 2020

Kobieca dla mężczyzn, czy dla siebie?

Ewa Sztreker Ewa Sztreker

Czuje w sobie duży bunt i sprzeciw na pewien sposób narracji skierowany do kobiet. Znów miałam to szczęście, trafić na niego czytając jedną z książek o odkrywaniu swojej kobiecości. Kiedy zobaczyłam zdanie: „małżeńskie szczęście zależy od tego, na ile kobieta wykształci w sobie podane wyżej cechy ideału” to wybuchłam płaczem. Zranienia, jakie otrzymałam w relacjach, wróciły do mojego serca jak bumerang znów zabierając mi powietrze. (Dla jasności jestem jeszcze panną :))

Zostań kobietą, jakiej pragnie każdy mężczyzna

Jak widzę już sam taki tytuł, to od razu rośnie mi ciśnienie. Zawiera on dwa podstawowe błędy, które jak mantra są powielane. Nie chcę być kobietą, którą będzie pragnął każdy. Chcę być kobietą, którą pokocha tylko jeden.

Długo miałam w sobie olbrzymie pragnienie, aby mój pierwszy chłopak był tym moim ostatnim. Modląc się o dobrego męża, zawsze dodawałam to swoje pragnie. Jak to przewrotnie bywa w moim życiu nie udało się. Trochę to byłoby z mojej strony działania ochronne. Mam tak, że jeśli się angażuje w swoim w życiu czy to na gruncie zawodowym, czy osobistym, to robię z pełną pasją, oddając temu wszystko. I kiedy nagle coś się niespodziewanie kończy, to pewna cząstka odchodzi bezpowrotnie. Te dziury oczywiście można wypełnić tylko miłością Bożą, ale to proces wymagający czasu. Jednak sentyment i doświadczenie zranienia lub bólu zostaje w nas jako nauka na przyszłość. Mimo swojej historii nadal w moim sercu bardzo mocno jest osiedlone przekonanie, że nie chcę uszczęśliwić każdego chłopaka na mojej drodze. Miło jest usłyszeć komplementy z ust obcego człowieka, ale największą wartość dla mnie ma ten wypowiedziany przez osoby bliskie mojemu sercu.

Drugi kardynalny błąd to dążenie do bycia taką, jaką ktoś ode mnie oczekuje. Nie zgadzam się na to. W miłość nie chodzi o kochanie za coś. Za poświęcenie, przygotowanie śniadania, zrobienie niespodzianki etc. W miłości kocha się pomimo. Że ktoś chrapie, notorycznie się spóźnia czy zostawia skarpetki na środku pokoju. Za dużo skupiamy się na tym, jaki kanon piękna jest powszechnie obowiązujący. Za dużo przewrażliwienia, a co inni powiedzą na to, jak się zachowałam. Oczywiście w poszanowaniu pewnych podstawowych zasad funkcjonujących w społeczeństwie, ale bądź sobą! Odkrywaj swoje pragnienia i pasje, a nie powielaj drogę innych. Bądź najlepszą wersją siebie, a nie perfekcyjną kopią kogoś innego! Nie decydujesz się na bycie razem do końca życia tylko na dobre, ale bierzesz drugą osobę również i na złe.

Czym jest kobiecość?

Dałam sobie za cel w tym roku, aby odkryć swoją kobiecość i spróbować określić czym ona dla mnie jest. Dla potwierdzenia przewrotności Pana Boga w moim życiu bardzo szybko po wyznaczeniu sobie takiego postanowienia noworocznego dopuścił do wydarzenia, aby została mi ona odebrana i bym musiała ją budować z rozrzuconych kawałków.

Kobiecość to atrakcyjność wynikająca z połączenia naszych cech z naszymi atutami w wyglądzie. To odkrywanie siebie przez pryzmat swojej płci, która ma głębokie znaczenie na nasze życie. To poznawanie siebie przez pryzmat swojej biologii. To wchodzie w najskrytsze zakamarki swojej duszy. To odkrywanie swoich talentów. To nasze doświadczenia, na które składają się nasze radości, smutki, zranienia czy sukcesy. Kobiecość warto odkrywać w towarzystwie męskości w poznawaniu różnic i podobieństw. Kobiecość to przede wszystkim świadomość swojej godności, która wynika z Twojego człowieczeństwa. A dla osób wierzących z godności bycia dzieckiem Boga, stworzonym z miłości jako coś pełnego, bez deficytów.

Kobietą jesteś rano z włosami w nieładzie. Kobietą jesteś w szpitalnym łóżku w czasie choroby. Kobietą jesteś na spacerze w parku z chłopakiem. Kobietą jesteś, kiedy nie wiesz jak zacząć zmieniać swoje życie. Kobietą jesteś, gdy dziecko rzuci się Ci w ramiona, mówiąc: Kocham Cię mamusiu. Kobietą jesteś każdego dnia, w każdej chwili i w każdym wydarzeniu w Twoim życiu.

Pułapka zdobycia tego jedynego

Dziwiłam się, jak słucham kobiet, które brały na swoje ramiona odpowiedzialność za niepowodzenia swojego męża czy dzieci. Jako nastolatka nie potrafiłam zrozumieć, jak kobiety potrafią tkwić lata w związkach toksycznych. Oczywiście dokonuje pewnej generalizacji i mam świadomość, że każda sytuacja jest inna. A jednak uważam, że wchodzimy i brniemy później w takie relacje, bo nie znamy swojej kobiecości. Chowamy się bezpiecznie za męskie plecy, bojąc się zmierzyć z życiem. Stajemy się cierpiętnicami, służącymi, przepraszając wszystkich dookoła za to, że śmiemy tak głośno oddychać. Tak bardzo pragniemy bycia kochaną, że łapiemy najmniejsze okruchy i nimi staramy się nasycić nasz głód. Obie kwestie wynikają z dużych deficytów związanych z poczuciem własnej wartości.

Oczywiście już dodaje gwiazdkę, bo w swojej głowie słyszę to oburzone głosy-świadomość swojej godności i wartości w praktycznym przełożeniu na Twoje życie, nie sprawi, że uchroni Cię przed zranieniem czy krzywdą. Natomiast pozwoli Ci podnieść się po jej doznaniu. Nie dasz się zwieść kłamstwu na Twój temat i z nadzieją będziesz wchodzić w kolejny dzień.

To pragnienie, aby poznać tego jedynego, który pokocha nas całym sercem, może nas zaślepić. Gdy dojdą jeszcze uczucia i brak poczucia wartości z nadzieją, że mężczyzna nas uratuje to przepis na wejście w relacje (będę delikatna i nazwę ją jako) pełną zwrotów akcji.

Gdy ideał spotyka przeciętność

Załóżmy czysto hipotetycznie dla potrzeb rozważań taką sytuację. Niech nasza bohaterka Ania zdobędzie cały zestaw cech składający się na ów kobiecy ideał: wspiera męża, jest niezależna, potrafi tworzyć ognisko domowe, nie krytykuje tylko rozumie, ma własne pasje, w jej oczach tlą się dwa chochliki nadające szaleństwa i pikanterii tej relacji. Jest opanowana, urzekająca, tryska szczęściem i daje swojemu mężczyźnie poczucie spełnienia. On-nazwijmy go Markiem-jest oczarowany i ma poczucie, że złapał Pana Boga za nogi. Posiada u swego boku cudowny ideał. On przeciętny, stereotypowy mężczyzna-mimo lat nadal nie wie, co chcę robić w życiu, emocje trzyma w sobie, posiadający swoją zamkniętą wizję świata. (Wybaczcie drodzy panowie, ale coraz więcej z Was jest Piotrusiem Panem w za krótkich spodenkach). Wecie czym się skończy ta relacja? Jeśli Ania nie da się zwieść czułym słówkom, zostawi Marka. Ale, że prababka Ani dała się zwieść słowom pewnego gada, to duża szansa, że zabrnie w relacje, gdzie nie będzie uratowaną księżniczką z wieży. Zostanie księżniczką, która wyręczyła królewicza w zabiciu groźna smoka i otworzeniu zaryglowanych drzwi.

Chłopiec kiedy, poznaje ideał, często go chowa przed światem i zabiera tylko dla siebie. Wtedy traci on blask i swoją siłę. Zakurzony diament, jednak nigdy nie traci na wartości, ale potrafi o niej zapomnieć. Gdy mężczyzna spotka na swojej drodze kobietę, to zrobi wszystko, aby ta czuła się piękna i wyjątkowa.

(Nie) idealna

Przez taką narrację wmawiania, że masz być idealna, a on przeciętny, mężczyźni wchodzą w irracjonalny stan znalezienia tej, z którą się perfekcyjnie dopasują. Kilka dni temu zagadał mnie chłopak na facebooku w celu „zapoznania się”. Staram się być otwartą na ludzi, więc zaczęłam z nim rozmowę. Dostałam szereg pytań: jak długo jesteś sama, ile masz wzrostu, ile chcesz mieć dzieci, gdzie wolisz mieszkać etc. Podobny schemat spotykałam na szybkich randkach czy portalach randkowych. Te pytania same w sobie nie są złe pod warunkiem, że prowadzisz rozmowę, a nie wywiad. Jeśli mężczyzna szuka kogoś, mając w ręku gotową listę oczekiwań i ślepo się w nią zapatrzy, to jego spojrzeniu będzie mógł umknąć diament, który minie go na ulicy, ale z racji posiadania włosów blond, a nie rudych pozwoli mu przejść. (To samo też dotyczy kobiet, ale one prędzej potrafią z czegoś zrezygnować).

Poza tym mając te dwadzieścia parę przeżytych lat nie spotkałam jeszcze człowieka idealnego. Co więcej, nie poznałam małżeństwa idealnie dopasowanego. Oczywiście poznałam ludzi, którzy uskrzydleni miłością i pasją dokonują czynów wielki. Poznałam pary, które ciężką pracą dwojga i walki o siebie nawzajem stworzyli rodziny przepełnione ciepłem i dobrem. Ich dni nie upływają na idylli i spijaniu słodkiego nektaru, ale są mieszanką codzienności połączonej ze zmęczeniem, nieporozumieniami i wsparciu się w tym.

Kobiecość to stan duszy

Mam w głowie obraz, który często przywołuje i się nim dzielę. To widok mojej mamy opuchniętej, bez włosów, kiedy stadium jej choroby nowotworowej było już zaawansowane. Mój tata podchodził do niej kilka razy dziennie, brał w ręce jej twarz, czule całując, mówił: „jesteś najpiękniejszą kobietę na świecie-kocham Cię”. Zawsze wtedy przewracała oczami i mówiła: „A przestań”, ale na jej twarzy pojawiał się uśmiech.

Na koniec tego chciałabym Wam życzyć. Aby umieć spojrzeć na siebie na oczami pełnymi wrażliwości, miłości i delikatności ukazującym Twoje prawdziwie piękno. To Ty kreujesz rzeczywistość, w jakiej żyjesz. Jeśli chcesz odkryć swoją kobiecość, to zacznij od odkrywania swojego serca. Warto też również pomodlić się w tej intencji.

Prawdziwy mężczyzna uskrzydla kobietę. A szczęście małżeńskie zależy w równym stopniu od współpracy i otwartości na siebie nawzajem zarówno męża, jak i żony.

Będzie mi bardzo miło, jak podzielisz się swoimi własnymi przemyśleniami i doświadczeniem czym jest dla Ciebie kobiecość i jak ona przekłada się na Twoje życie.


Ewa Sztreker

Ewa Sztreker

Jurystka z duszą przedsiębiorcy i sercem prospołecznym. Katoliczka z przywiązaniem do tradycji. Marzycielka, zakochana w powieściach historycznych oraz prawniczych. Autorka bloga: powołanadobuntu.pl oraz twórczyni projektu Oblicza kobiety. W wolnych chwilach uwielbia długie filozoficzne rozmowy.

Powiązane treści